Pani Walentyna Biełaj już od roku nie była w swoim domu. Zresztą trudno tu mówić o domu. W miejscu, gdzie stał, zostały tylko ściany z wybitymi oknami i drzwiami. Dach zawalił się, zamiast niego naciągnięto brezent. Miasteczko wyludniło się, wszystko zostało zniszczone. Po ulicach Hulajpola chodzą tylko bezpańskie psy.