Boję się teatrów dla dzieci. Tych wszystkich żartów w stylu „poślizgnęłam się na skórce od banana, więc śmiejcie się ze mnie, śmiejcie, dzieci miłe!”, kostiumów rodem z wypożyczalni strojów na Halloween i Sylwestra. Aktorów przebranych za liski, bałwanki i kotki, wyglądających, jakby połknęły ich olbrzymie pluszaki. Piosenek z byle jaką muzyką. Mówienia BA RDZO WY RAŹ NIE. Morału. Dosłowności.