Grudzień zaczyna się zwykle niewinnie: pierwsze lampki w oknach, zapach mandarynek, piosenki, które znamy od dziecka. Ale potem tempo przyspiesza. Z każdej strony słyszymy, co powinniśmy kupić, jak udekorować dom i jak „ulepszyć” swoje święta. Algorytmy podsuwają nam rzeczy, o których jeszcze wczoraj nie wiedzieliśmy, że ich „potrzebujemy”. Zanim się obejrzymy, jesteśmy w środku corocznego wyścigu, w którym tempo wyznacza nie magia grudnia, tylko reklamy i powiadomienia „kup teraz”.