Kiedy zadzwonił telefon z przedszkola, Krystyna Sławińska nie spodziewała się, że ta rozmowa na zawsze zmieni jej życie. Wychowawczyni małego Jacka poprosiła ją o pomoc. Chłopiec został sam w szpitalu, porzucony przez mamę, a nauczycielka była przekonana, że Krystyna – z ogromnym doświadczeniem w opiece socjalnej – poradzi sobie z przyjęciem go pod swój dach. Słowa: „Proszę się nim zaopiekować” brzmiały jak prośba, ale w rzeczywistości były początkiem nowej historii, której Krystyna jeszcze wtedy nie przeczuwała.