Gdy widzimy, że wjeżdżają na przystanek, wzdychamy z bólu i wizji spędzenia najbliższych kilkunastu minut w ich progach. Natomiast, niektórzy, są w stanie dla miłości do nich przekroczyć granice. Wileńskie stare trolejbusy, bo o nich mowa, stały się nieodłączną częścią stolicy. A dla jednego Czecha, mieszkającego specjalnie dla nich w Wilnie - kluczową częścią życia. Gałczyński, pisząc „Szczęście w Wilnie” zdecydowanie nie zakładał, że dla kogoś będzie ono miało kształt trolejbusu!