Mróz szczypie w policzki, gdy docieram na plac Katedralny. Od dawna w Wilnie nie było temperatur poniżej zera – zdążyłam przyzwyczaić się do stabilnego, trochę bezbarwnego zera. Dziś jest inaczej. Jest wyraźnie grudniowo. Z nadzieją, że to zapowiedź choćby odrobiny śniegu w Wigilię, uzbrojona w termos z herbatą i ciepłe buty, ruszam sprawdzić, jak smakuje przedświąteczne Wilno. Europejska Stolica Bożego Narodzenia powinna przecież wyglądać godnie – postanowiłam przekonać się o tym na własne oczy.