Kilka dni temu wróciłam z górki saneczkowej z podniesionym poziomem kortyzolu, a nie – jak większość – z uśmiechem i zdjęciami udanej zimowej zabawy. To, co tam zobaczyłam, tak mną wstrząsnęło, że opisałam tę sytuację w mediach społecznościowych. Nie spodziewałam się jednak, że mój post wywoła tak duży odzew i stanie się początkiem szerokiej dyskusji o bezpieczeństwie dzieci podczas zimowych zabaw.