Podobno żyjemy dotąd, dopóki ktoś o nas pamięta. Trwamy w tych osobach – we wspomnieniach, pamiątkach czy odziedziczonych cechach charakteru lub wyglądu. To wielkie szczęście móc pozostawić po sobie ślad. Nie wszyscy jednak mają potomków, którzy tę pamięć uniosą dalej. Po niektórych pozostają jedynie nagrobki – a i one, jak się okazuje, nie zawsze są dane na zawsze. Jedna z takich historii przenosi nas do cmentarza św. Jerzego w Toruniu, do nagrobków Jana i Reginy Sztrallów, które wkrótce przestałyby istnieć, gdyby nie szczytna inicjatywa, która poruszyła serca Wilnian.