Na tej fotografii Jan Kisłowski wygląda jak wielu młodych mężczyzn z początku XX wieku. Elegancki garnitur, kwiat w klapie, starannie przystrzyżony wąs, złoty krzyż dyskretnie schowany w kieszeni marynarki. Patrzy w obiektyw spokojnie, niemal pogodnie. A jednak w tym jednym spojrzeniu kryje się cała droga: od biednej wsi na Wileńszczyźnie, przez kopalnie węgla w Ameryce, wojny, po wywózkę na Syberię jego dzieci i stratę konia zabranego „dla pobedy”. To tylko jedno zdjęcie – a mieści się w nim całe życie człowieka z Wileńszczyzny.