Kiedyś ogromny bazar w wileńskiej dzielnicy Gariūnai tętnił życiem. Żeby zdążyć na zakupy, trzeba było wstać w środku nocy — wyjazd o szóstej rano był normą, nie wyborem. Tłumy ludzi przeciskały się między straganami, torby pękały w szwach, a handel trwał bez wytchnienia. Mówiono wtedy, że kto handluje w Gariūnai, ten jest bogaty. Bazar wówczas był symbolem zaradności, sukcesu i potęgi pieniądza. Dziś natomiast ten obraz wygląda już jak wyblakłe zdjęcie z rodzinnego albumu.