Na fotografii stoją poważni, jakby odświętni. Stanisław siedzi wyprostowany w ciemnym, kolejarskim mundurze z błyszczącymi guzikami. Anna ma na sobie długą suknię i chustę narzuconą na plecy; jedną rękę spokojnie opiera na kolanie, drugą czule obejmuje synka. Jej twarz jest łagodna, ale skupiona. Obok nich troje chłopców w jednakowych marynarkach. Między braćmi jedyna dziewczynka – Helena – ze spiętymi do tyłu warkoczami, w białej koszuli i spódnicy z wysokim stanem, patrzy prosto w obiektyw z dziecięcą powagą. To portret zwyczajnej rodziny z początku XX wieku. Nikt wtedy nie wiedział, że to zdjęcie stanie się ostatnim, na którym są jeszcze wszyscy razem.