Rosyjskie MSZ pośrednio zagroziło krajom bałtyckim za to, że pozwalają Ukrainie wykorzystywać swoją przestrzeń powietrzną do ataków po terytorium Rosji. Žygimantas Pavilionis w rozmowie z TVP Wilno twierdzi, że na takie pogróżki trzeba odpowiadać działaniami, a nie słowami. Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marija Zacharowa powiedziała dziennikarzom w Moskwie, że kraje bałtyckie „otrzymały odpowiednie ostrzeżenie”. Pretekstem do pogróżek były incydenty z ubiegłego tygodnia, gdy ukraińskie drony spadły na Litwie, Łotwie, w Estonii i Finlandii. „Jeśli reżimy tych krajów mają wystarczająco dużo rozsądku, wsłuchają się. Jeśli nie, będą musiały zmierzyć się z odpowiedzią” — dodała Zacharowa. Poinformowały o tym rosyjskie media państwowe.