Na starej fotografii stoją obok siebie trzej młodzi mężczyźni. Mundury są schludne, spojrzenia spokojne, przyszłość — choć niepewna — wciąż istnieje. Nie wiedzą jeszcze, że historia zapisze ich losy w najciemniejszym rozdziale XX wieku. Jeden z nich — pierwszy z prawej — to Izydor Kononowicz, syn Wileńszczyzny. Jego życie przerwie strzał w tył głowy w piwnicy więzienia NKWD. Zostanie tylko zdjęcie, list i pamięć.