Elegancki garnitur, krawat, modna fryzura – wygląda trochę jak przedwojenny aktor, który zaraz umówi się z kimś w kawiarni. Ale jego życie wcale nie było usłane różami. Ten młody człowiek to Feliks Salwiński. Fotografia, z rodzinnego archiwum, otwiera drzwi do niesamowitej, choć momentami trudnej historii. To opowieść o człowieku z Wileńszczyzny, który choć z powołania był świetnym krawcem, całe życie budował drogi, a po pracy siadał do maszyny Singer, wartej tyle, co dwie krowy.