Saulius Andrukonis porusza się między sceną, salą wykładową i mikrofonem z taką samą swobodą, z jaką mówi o tożsamości. W rozmowie z Barbarą Jundo-Kaliszewską opowiada o tym, jak dorastanie na pograniczu z Białorusią ukształtowało jego spojrzenie na świat, dlaczego prowokacyjne hasło „Wilno nasze” wcale nie jest tak ryzykowne, na jakie wygląda, oraz jakie trzy rzeczy - jego zdaniem - naprawdę potrzebne są każdemu młodemu człowiekowi z ambicjami.