Na Białorusi nasilają się protesty po wyborach prezydenckich. Białorusini domagają się powtórzenia ich zgodne ze standardami międzynarodowymi.
’’Jestem gotowa przyjąć odpowiedzialność i wystąpić w roli lidera narodowego. By kraj uspokoił się i wszedł w normalny rytm, abyśmy uwolnili wszystkich więźniów politycznych i w krótkim czasie przygotowali bazę ustawową dla nowych wyborów prezydenckich - prawdziwych, uczciwych, które zostaną zaakceptowane przez społeczność światową” – powiedziała Swiatłana Cichanouskaja.
W miniony weekend na Białorusi odbył się prawdopodobnie największy wiec w historii tego państwa. Kilkaset tysięcy protestujących żądało dymisji Łukaszenki. Tymczasem prezydent zorganizował własny wiec, na który, jak pisze białoruska prasa, pod groźbą zwolnienia z pracy autobusami byli zwożeni pracownicy urzędów państwowych.
’’Litwa, Łotwa, Polska i, niestety, nasza rodzima Ukraina i jej władze rozkazują nam przeprowadzić nowe wybory. Jeśli zgodzimy się na ich warunki, to zginiemy jako państwo, jako naród” – takiego zdania jest Alaksandr Łukaszenka.
W poniedziałek rano na całej Białorusi rozpoczął się zapowiadany podczas ulicznych protestów strajk generalny. Do pracowników zakładów i fabryk dołączyła państwowa telewizja. Strajkujący dziennikarze żądają uznania wyników wyborów za nieważne, podania się do dymisji szefowej głównej komisji wyborczej, uwolnienia więźniów politycznych i zlikwidowania cenzury w mediach.
”Zwracam się do pracowników telewizji. Wiem, że boicie się, że walczycie ze swoim strachem. Uwierzcie, mówić prawdę nie jest trudno, szczególnie kiedy wiemy, że stanowimy większość. Wspieramy was, jesteście naszymi bohaterami” - Marija Kolesnikowa członkini sztabu wyborczego Swiatłany Cichanouskiej.
Litwa na razie oczekuje na sankcje Unii Europejskiej, jeśli jednak te będą się opóźniały, to wprowadzi własne. Sankcje ekonomiczne nie są brane pod uwagę, bo uderzyłyby w zwykłych obywateli Litwy.
W miniony weekend na Białorusi odbył się prawdopodobnie największy wiec w historii tego państwa. Kilkaset tysięcy protestujących żądało dymisji Łukaszenki. Tymczasem prezydent zorganizował własny wiec, na który, jak pisze białoruska prasa, pod groźbą zwolnienia z pracy autobusami byli zwożeni pracownicy urzędów państwowych.
’’Litwa, Łotwa, Polska i, niestety, nasza rodzima Ukraina i jej władze rozkazują nam przeprowadzić nowe wybory. Jeśli zgodzimy się na ich warunki, to zginiemy jako państwo, jako naród” – takiego zdania jest Alaksandr Łukaszenka.
W poniedziałek rano na całej Białorusi rozpoczął się zapowiadany podczas ulicznych protestów strajk generalny. Do pracowników zakładów i fabryk dołączyła państwowa telewizja. Strajkujący dziennikarze żądają uznania wyników wyborów za nieważne, podania się do dymisji szefowej głównej komisji wyborczej, uwolnienia więźniów politycznych i zlikwidowania cenzury w mediach.
”Zwracam się do pracowników telewizji. Wiem, że boicie się, że walczycie ze swoim strachem. Uwierzcie, mówić prawdę nie jest trudno, szczególnie kiedy wiemy, że stanowimy większość. Wspieramy was, jesteście naszymi bohaterami” - Marija Kolesnikowa członkini sztabu wyborczego Swiatłany Cichanouskiej.
Litwa na razie oczekuje na sankcje Unii Europejskiej, jeśli jednak te będą się opóźniały, to wprowadzi własne. Sankcje ekonomiczne nie są brane pod uwagę, bo uderzyłyby w zwykłych obywateli Litwy.
Więcej na ten temat