Maryja Kalesnikawa została zatrzymana i znajduje się prawdopodobnie w oddziale służby granicznej na terenie jednostki wojskowej pod Mozyrzem - taką informację przekazał sztab niezarejestrowanego kandydata na prezydenta Wiktara Babaryki, który powołał się na kilka anonimowych źródeł. Na miejscu jednak temu zaprzeczono. Państwowy Komitet Graniczny Białorusi potwierdził zatrzymanie opozycjonistki, ale nie podał żadnych szczegółów.
Dziś wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Heraszczenko poinformował, że trójka białoruskich opozycjonistów została zmuszona do opuszczenia kraju.
Są 2 wersje wydarzeń tego, co działo się na białorusko-ukraińskiej granicy.
Według białoruskich pograniczników tylko Radniankowa i Kraucova przeszły kontrolę i udały się na Ukrainę. Maryja Kalesnikava została zatrzymana, bo - według państwowych mediów - próbowała nielegalnie przekroczyć granicę. Według strony ukraińskiej - przy próbie deportacji z Białorusi Maryja Kalesnikawa podarła swój paszport, aby uniemożliwić wydalenie jej z kraju.
Wyjaśnień dotyczących porwania M. Kalesnikawej domaga się między innymi Komisja Europejska. Komisja potępia nieustanne represje białoruskich władz wobec opozycji i ludności cywilnej oraz wzywa do uwolnienia wszystkich zatrzymanych w niedzielę z powodów politycznych.
Według byłej kandydatki na prezydenta Swiatlany Cichanouskiej, która dziś występowała przed komisją Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy - porwanie Maryi Kalesnikawei jest próbą zablokowania prac Rady Koordynacyjnej.
Zdaniem liderki białoruskiej opozycji - takie działania nie zatrzymają jej narodu i spowodują, że jeszcze więcej osób wyjdzie protestować na ulice.
Jutro o sytuacji na Białorusi S. Cichanouskaja będzie rozmawiać w Warszawie z szefem polskiego rządu Mateuszem Morawieckim.