Mówienie o śmierci mediów tradycyjnych jest przedwczesne. Problemy jednak są: dezinformacja, populizm, propaganda

Mówienie o śmierci mediów tradycyjnych jest przedwczesne, fot. canva
Mówienie o śmierci mediów tradycyjnych jest przedwczesne, fot. canva
podpis źródła zdjęcia

Media społecznościowe kontra media tradycyjne? Czy taka konkurencja faktycznie ma miejsce i czy ma namacalny wpływ na nasze życie? „U nas zaufanie względem mediów społecznościowych jest niższe niż wobec mediów tradycyjnych” — mówi Džina Donauskaitė.

Agencja informacyjna Reuters, na początku bieżącego roku, opublikowała raport dotyczący przyszłości dziennikarstwa. Z dokumentu wynika, że w najbliższej przyszłości wyzwania dla branży medialnej obok wzmagających się nacisków politycznych, problemów finansowych oraz sztucznej inteligencji jest spadające zaufanie społeczne względem mediów tradycyjnych. Nie jest to trend dotyczący poszczególnych krajów, ale generalnie całego świata.


Na świecie i na Litwie


Z dokumentu wynika, że w 2023 r. tylko 4 proc. badanych miało absolutne zaufanie do mediów. To był spadek o 19 punktów procentowych w porównaniu z rokiem 2022. Natomiast liczba osób niemających zaufania do mediów wzrosła z 10 proc. do 19. 


Z drugiej strony obserwujemy wzmocnienie się ruchów populistycznych. Działacze i politycy tych ruchów są nastawieni bardzo krytycznie względem mediów, oskarżając się o stronniczość i służenie wielkiemu kapitałowi. Przedstawiciele tych nurtów swą popularność zdobywają dzięki mediom społecznościowym.


Dyrektorka organizacji pozarządowej Litewskie Centrum Dziennikarskie (Lietuvos žurnalistikos centras) Džina Donauskaitė uspokaja. Jej zdaniem sytuacja nie jest na tyle dramatyczna, na ile może wyglądać. 


— Obecnie zaufanie względem mediów społecznościowych jest niższe niż wobec mediów tradycyjnych. Dlatego mówienie o śmierci mediów tradycyjnych jest z pewnością przedwczesne. Zasięg mediów tradycyjnych nadal pozostaje duży. Nawet najbardziej marginalni i radykalni działacze, nie patrząc na notoryczną ich krytykę mediów głównego nurtu, chcą zaistnieć w mediach tradycyjnych. Znaczenie mediów tradycyjnych nadal pozostaje znaczące. Zresztą wiadomości mediów tradycyjnych również są transmitowane przy pomocy mediów społecznościowych — stwierdza rozmóczyni.


Faktycznie, z badań z ubiegłego roku przeprowadzonych przez agencje Norstat oraz Sons & Daughters wynika, że media tradycyjne wzmocniły swoje pozycje jako źródła zaufanej informacji. Tradycyjnie najbardziej zaufanym źródłem informacji są znajomi. 


Tym niemniej, o ile w roku 2019 było to najbardziej zaufane źródło informacji dla ponad 35 proc. ankietowanych, to w roku 2024 już tylko dla 25. W przypadku rodzimych stacji telewizyjnych i stacji radiowych zaufanie wzrosło o kilka procent i jest na poziomie 29 proc. Znacznie spadło zaufanie do mediów społecznościowych oraz influencerów, odpowiednio z kilkunastu do trochę ponad 5 proc i z mniej więcej 8 do 3 proc.


Brak zaufania i finanse


Z badań Statista Consumer Insights, przeprowadzonych pomiędzy kwietniem 2023 r. a marcem 2024 r. w 38 krajach wynika, że największy brak zaufania do mediów jest w Serbii — 41 proc. badanych oświadczyło, że nie ufa mediom informacyjnym. Tuż za Serbią znalazła się Grecja. Natomiast największe zaufanie wobec mediów jest w Japonii, Finlandii oraz Chinach.


Wejście na rynek reklamy mediów społecznościowych mocno uderzył w możliwości mediów tradycyjnych. — Problem, w przypadku Litwy, jest taki, że upadły wcześniejsze modele ekonomiczne dla tradycyjnych mediów. Teraz jest im o wiele trudniej finansować swoją działalność. Reklamodawcy bardzo często bezpośrednio reklamują się w mediach społecznościowych, omijając media tradycyjne — podkreśla Donauskaitė.


— Badania pokazują, że przed kryzysem 2008 roku pieniędzy w mediach było o wiele więcej niż kiedy na rynek weszły media społecznościowe. Nawet po zakończeniu kryzysu mediom tradycyjnym nie udało się zająć pozycji przedkryzysowej. Tym niemniej rynek medialny pozostaje konkurencyjny. Widzimy powstające nowe inicjatywy medialne. Media tradycyjne coraz bardziej oswajają przestrzeń cyfrową — wyjaśnia.


W przypadku mediów społecznościowych pojawiają się zarzuty, że ten obszar ludzkiej komunikacji jest praktycznie nieobjęty regulacją prawną. Džina Donauskaitė nie zgadza się, że tutaj panuje „wolna amerykanka”, ponieważ prawo dotyczy nie tylko mediów tradycyjnych.

 

— W mediach społecznościowych nie można szastać słowami na lewo i prawo. Na przykład Indrė Makaraitytė wygrała sprawę o pomówienie z Remigijusem Žemaitaitisem. Są narzędzia do walki z dezinformacją. Nieobowiązkowo musi być to droga sądowa. Nawet w tych samych mediach społecznościowych są możliwości — na przykład zgłaszanie postów, które nie odpowiadają rzeczywistości. Chociaż oczywiście standardy stosowane wobec mediów społecznościowych nie są tak rygorystyczne, do jakich muszą stosować się media tradycyjne i dziennikarze — dodała dyrektorka Centrum.


X i Facebook


Miliarder oraz nowy doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa Elon Musk sieć X (były Twitter), której jest właścicielem, wykorzystuje jako płaszczyznę do ataków na swych rywali politycznych.


Często sieci społecznościowe, przez populistów, są przedstawiane jako niezależne platformy do głoszenia swych poglądów. O alternatywnych mediach na Litwie wiele mówi Remigijus Žemaitaitis, który jest często określany jako naczelny populista kraju. 


W styczniu na portalu pozicija.org opublikował opinię, w której powoływał się na niemiecki artykuł „w mediach alternatywnych”, gdzie udowadniano, że współczesnymi nazistami są „zieloni”, a nie populistyczna i prorosyjska AfD. 


„Jestem pewien, że taki wywiad nie mógłby ukazać się w prasie litewskiej. Nawet, gdyby ukazał się, to podano by ją jako straszną opinię, którą trzeba omijać” — podkreślił polityk.


— Z sieci X, kiedyś Twitter, u nas raczej mało się korzysta. Z wyjątkiem dyplomatów i polityków, ale również to jest bardziej skierowane na zagraniczny rynek. Dla nas najbardziej aktualny jest Facebook. Wcześniej Meta walczyła z szerzeniem dezinformacji. Kierownictwo sieci deklarowało, że w swej działalności kieruje się pewnymi wartościami. Teraz, kiedy zmieniła się administracja Stanów Zjednoczonych, zmieniło się podejście również Facebooka. W odróżnieniu od platformy Google, która nadal dokłada starań do sprawdzania faktów. Pod tym względem Google pozostaje konsekwentny — oświadcza nasza rozmówczyni.


— Niestety w przypadku ex-Twittera wiadomości sprawdzone są podawane z wiadomościami absolutnie niesprawdzonymi. Zwykłemu użytkownikowi bywa bardzo trudno połapać się. To prowadzi do takich sytuacji, że ludzie po prostu dochodzą do wniosku, że prawda zwyczajnie nie istnieje. Co jest między innymi celem dezinformacji — dodaje.


Spór o wolność słowa faktycznie istnieje, odkąd istnieją media. Temu sporowi zawsze towarzyszy pytanie: czy media muszą zawsze i wszystkim udzielać swych „łamów”? 


— To jest problem, nad którym ciągle się zastanawiam. Teraz tzw. alternatywne kanały informacyjne często siebie nazywają kanałami opozycyjnymi. Moim zdaniem to nieprawidłowa definicja. Uważam, że zdanie opozycji przede wszystkim ma być prezentowane również w tradycyjnych mediach. Bo kiedy kogoś tam zabraknie, to w społeczeństwie może pojawić się przekonanie, że mamy do czynienia ze stronniczością. Oczywiście w przypadku pewnych radykalnych działaczy musimy wiedzieć, jak ich zaprezentować, jakie pytania im zadać, aby nie szerzyli nienawiści lub dezinformacji przy pomocy tych tradycyjnych mediów — powiedziała Džina Donauskaitė.

źródło: TVP Wilno/Antoni Radczenko, fot. canva
Więcej na ten temat